Jak wiele znaczył dla mnie Kobe

Próbuję się przekopać przez stos wiadomości, które dostałem od Was od wczorajszego wieczora. Mejle, wiadomości na fanpage, DMy na insta. Trochę tego jest.

W co drugiej wiadomości pytacie się mnie, czy przygotuję materiał o KB24. Odpowiedź brzmi: nie wiem. Z jednej strony chcę, z drugiej nie potrafię się do tego zabrać. A przynajmniej nie teraz. To była dla mnie straszna noc. Gdy obudziłem się z rana moją pierwszą myślą było pytanie – czy to wydarzyło się naprawdę?

Siedzę od rana słuchając wypowiedzi i wspomnień innych ludzi na temat Bryanta. Cały mój facebook zalany czarno-białymi zdjęciami Kobiego. Wymieniam się wiadomościami z przyjaciółmi starając się przetrwać ten dzień. Słucham ostatnich wywiadów Bryanta – dopiero dziś puściłem sobie odcinek „All The Smoke” i zastanawiam się, czemu wcześniej nie miałem na niego czasu. Kobe był dla mnie ważny i to jego plakaty wisiały w moim pokoju za dzieciaka. Dorastałem śledząc jego karierę i wiele ważnych chwil przekładałem na swej osi czasu w stylu „gdy Kobe jako trzykrotny mistrz NBA grał w Rucker Parku, ja jechałem na pierwszy turniej streetball w życiu” albo „zamiast uczyć się na pierwszą sesję oglądałem jak Kobe obrywa w finałach od Celtów”. Może infantylne, ale koszykówka była dla mnie od zawsze na szczycie priorytetów. A Kobe Bryant był ze mną od początku tej miłości.

Dla mnie to trudne, dlatego nie wiem przez co przechodzi kilku moich kumpli, prawdziwych psychofanów Kobiego. A i tak mówimy przecież tylko o relacji „fan – idol”. Kobe nawet nie wiedział o naszym istnieniu. Dlaczego płaczemy z tego powodu. Przecież to głupie. A jednak.

To, jak muszą czuć się jego bliscy, koledzy, rodzina, Vanessa, dzieci pozostaje dla mnie czymś nie do pojęcia. Gianna Maria… nawet nie wiem, jak to opisać.

To nie jest tak, że opłakuję śmierć wybitnego koszykarza. Nie jestem aż tak wrażliwy. Opłakuję Bryanta, bo miał przeogromny wpływ na miliony ludzi na świecie. Powodował, że mali smarkacze odnajdywali w koszykówce sens. Dziękuję mu za to jako gracz, twórca treści i po prostu – fan.

Ray Allen i Kobe Bryant w plebiscycie na Sportową Książkę Roku 2019

„Kobe Bryant. Mentalność Mamby” oraz „Ray Allen. Za Trzy” zostały nominowane w prestiżowym plebiscycie na Sportową Książkę Roku. Cieszy mnie to bardzo i zachęcam Was wszystkich do oddania głosów na obie pozycje (nad którymi zresztą objąłem patronat 💪):

http://www.plebiscyt.sportowaksiazkaroku.pl/

Książki „Kobe Bryant. Mentalność Mamby” i „Ray Allen. Za trzy” nominowane w plebiscycie na Sportową Książkę Roku!

Do końca stycznia potrwa głosowanie na książki „Kobe Bryant. Mentalność Mamby” i „Ray Allen. Za trzy. Moja podróż przez życie i grę, kocham”, nominowane w plebiscycie na Sportową Książkę Roku 2019! Swoimi głosami możecie zadecydować o zdobyciu tego prestiżowego wyróżnienia przez jeden z tych tytułów. Głosy na pozycje wydane pod patronatem Keepthebeat można oddawać pod adresem: plebiscyt.sportowaksiazkaroku.pl.

O książce „Kobe Bryant. Mentalność Mamby”:

Kiedy grałem w koszykówkę, nie bałem się niczego

Po zakończeniu kariery zawodowego koszykarza Kobe Bryant zdecydował się podzielić z czytelnikami całą swoją wiedzą i rozumieniem gry, aby przedstawić źródła legendarnej „mentalności Mamby”. Przeżyj podróż w głąb jednego z najbardziej bystrych, analitycznych i kreatywnych umysłów świata sportu.

Po raz pierwszy Kobe w najdrobniejszych szczegółach zdradza kulisy swojego treningu, zarówno mentalnego, jak i fizycznego, który nie tylko pozwolił mu odnieść sukces, ale zagwarantował absolutną dominację na parkiecie. Z tej książki dowiesz się, jak Bryant przygotowywał się do spotkań z konkretnym przeciwnikiem, jak rozwijał swoją pasję do koszykówki i jak radził sobie z kontuzjami.

Kiedy dzieci budziły się rano, byłem przy nich i nie miały pojęcia, że zdążyłem już wrócić z hali. Wieczorem mogłem kłaść je do łóżek, a potem iść na kolejny trening, nie odbierając im naszego wspólnego czasu.

Połączenie narracji Bryanta ze zdjęciami Andrew D. Bernsteina sprawia, że Mentalność Mamby to wspaniała, wizualna podróż śladami jednego z najlepszych koszykarzy w historii NBA, ale i jednego z najwybitniejszych sportowców świata.

O książce „Ray Allen. Za trzy. Moja podróż przez życie i grę, kocham”:

Świat NBA według Raya Allena. Poznaj historię rekordzisty w rzutach za trzy punkty!

Grając w NBA przez osiemnaście lat, zdobywał mistrzostwa w barwach Boston Celtics i Miami Heat. Dzięki swojej ciężkiej pracy i zmysłowi do trafiania z dystansu zdobył także coś znacznie cenniejszego – szacunek fanów koszykówki na całym świecie.

W swojej autobiografii Ray Allen pochyla się nad własnym życiem i karierą, opowiadając zakulisowe historie i dzieląc się przemyśleniami na temat gry, która pochłonęła go bez reszty. Z tej książki dowiesz się między innymi o jego złodziejskim wybryku, panicznym strachu trenera Bucks przed jednym z zawodników czy zachowaniu Kevina Garnetta wobec młodych zawodników.

Ray-Ray trafiał „trójki” z niespotykaną skutecznością. Jako autor „Za trzy” na pewno trafi też do ciebie.

Książki w promocyjnej cenie są dostępne na: www.idz.do/skr-koszykarskie

Liga Keepthebeat w NOINN – zasady gry

Od początku sezonu NBA bawimy się w typowanie meczów NBA w aplikacji NOINN.

Jak dołączyć do ligi?

  1. Ściągnij aplikację NOINN
  2. W apce użyj kodu: Boban.
  3. Typuj mecze w zakładce ‚TYPY’, zbieraj punkty, dyskutuj z innymi o meczach i… wygrywaj 🙂

To darmowa zabawa (nie obstawiamy żadnych pieniędzy ani nic), w której typujemy wyniki NBA, zbieramy punkty i pniemy się w rankingu najlepszych typerów. Co dwa tygodnie trzech najskuteczniejszych otrzymuje specjalne nagrody!

Koszula i dresy

Nie zobaczycie dziś nic bardziej świątecznego. Choinka już płonie szczęściem w domu. Czapka elfa-mikołaja kupiona. Koszula i dresy <3… i nie, to nie jest nic a nic reklama Czterech Serów (choć z braku laku jest całkiem w pytkę).

Moi mili, o ile końcówka roku nie jest zbyt hojna w filmy na YT czy fejsbukowe posty typowo w klimatach NBA, to wiedzcie, że w tle pracuję tu ciężko nad wieloma projektami. By w przyszłości było łatwiej – zarówno pod względem czasu jak i sianka. „Keepthebeat” to póki co tylko ja i ten rok dał mi do zrozumienia, że gdy wokół dzieje się tyle ciekawych i istotnych spraw – nie da się wszystkiego zrobić samemu.

…ale nie będę tu pisał o swoich planach ani obiecywał materiałów, bo kiepsko mi to wychodzi (AI, pamiętam). Po prostu jak będzie coś fajnie działać, to się dowiecie. A w tym tygodniu będzie jeden wielki powrót na jutuba. Film, o który ludzie dopytywali się jeszcze na długo zanim powstał żart o pewnej biografii ¯\_(ツ)_/¯.

Na ten moment jem se pizzę i życzę Wam Wesołych Świąt.

A poza tym możecie typować już w NOINN rundę numer pięć. Start od zera. Ale to już wrzucę jutro post na ten temat. Miłego wieczorku.