SBC Wieleń vol. 6 – props

Ostatnio na NBA i youtuby jakby czasu trochę mniej, ale powód tego jest bardzo ludzki – mamy okres letnich wyjazdów, turniejów, obozów i przede wszystkim spotkań z przyjaciółmi.

W miniony weekend odwiedziliśmy Wieleń, gdzie odbywała się szósta edycja turnieju Streetball Wln. Malutka, sympatyczna mieścina po raz kolejny udowodniła, że dobry basket może być grany dosłownie wszędzie, no ale… nie doszło by do tego, gdyby nie zacięcie całej grupy organizatorskiej z Michałem na czele. Czapki z głów!

Rozgrywki 3×3 dały wszystkim wiele emocji i nawet kiepska pogoda nie zepsuła dobrego klimatu. Zaczęło lać? Luz, 10 minut później już wszystko było rozłożone na pobliskiej hali. 

Na SBC dojechało wielu koszykarskich pasjonatów –Mr. Buzzer z liczną ekipą Betoniaków, ludzie z KO Streetball Summer Cup, Streetball Czarnków, Back to the Roots – Streetball Mogilno, Arcan Cup, ale hitem była… transmisja Radio Meteor! Dokładnie tak, ekipa rozstawiła swój sprzęt i przez cały dzień puszczała na żywo rozgrywki z turnieju jednocześnie komentując całe przedsięwzięcie. Nawet ja załapałem się do komentowania meczu. Szanuję ogromnie takie akcje.

Słowa uznania dla Ballin, którzy przyjechali na ten turniej ze swoim asortymentem z Białegostoku (blisko 600km!). To się nazywa poświęcenie :).
Byłem też w szoku, gdy okazało się, że jeden z moich widzów specjalnie zabrał się 150km tylko po to by zbić piątkę i zobaczyć jak wyglądają takie turnieje. Pozdrawiam Cię Kuba!

Podsumowując… wdzięczność ogromna. Dzięki wszystkim za możliwość takiego ogromnego, koszykarskiego meetingu. Było super. Szaku i cała reszta – zrobiłeś to, zuchu. Teraz zbieram baterie, coś tam dłubię przy materiale i w międzyczasie pakuję się na kolejny wyjazd.

To już jutro.

Właściwa technika rzutu do kosza?

Pewnie przyznasz, że masz świetny rzut. Ale… czy NAPRAWDĘ masz świetny rzut?

Ostatnie kilka dni spędziłem na podglądaniu jak powinna wyglądać właściwa technika oddawania rzutu do kosza. Prawda jest taka, że każdy ma swoje przyzwyczajenia i ❗️ „idealne” ❗️ rzuty mogą się od siebie bardzo różnić (porównajcie choćby release Stephena Curry’ego i Raya Allena), ale jest kilka wspólnych cech, o których każdy dobry shooter musi pamiętać.

Taką naukę na swoich obozach przekazują trenerzy na obozach Nothing But Net. Byłem, filmowałem, podpatrywałem, rzucałem – a na koniec sam otrzymałem lekcję od Marka Mańkowskiego, który wytłumaczył, co mogę zrobić, by być bardziej skuteczny. Gotowy materiał z lekcją będzie opublikowany za jakiś (bliżej niesprecyzowany ;)) czas na moim kanale YT!

Dziękuję całej kadrze trenerskiej NBN za wspólne doświadczenie. Pozdrowienia dla wszystkich uczestników. Dzięki za wszystkie pozbijane piony. Trenujcie i słuchajcie kołczów :).

Nie cieszę się z porażki Warriors [tekst]

Cieszę się ze zwycięstwa Raptors. To był magiczny postseason w ich wykonaniu. Wątpiłem w nich w finale konferencji, głównie ze względu na kiepską dyspozycję ławki we wcześniejszych rundach. Kawhi to 100% miłość zawsze, ale reszta?

Bucks jednak uklękli, bo reszta dinozaurów zaczęła grać. Siakam klasa. Lowry wskoczył na wyższy poziom. Vanvleet, Gasol, Ibaka zrobili swoje. Raptors zaczęli wyglądać jak prawdziwa Drużyna, a nie jak Cavs z zeszłego sezonu.

W wielkim finale to jednak zupełnie inna baja.

Kontuzje to najważniejszy zawodnik w playoffach i jak pokazują przypadki z przeszłości, ciężko jest wygrać jeśli masz ogromnego pecha. Problemy z Looneyem czy Iguodalą. DMC powracający po niemalże dwóch miesiącach absencji. Powrót Duranta na boisko był ryzykiem, na który Kevin się zgodził. Sytuacja z Klayem to najzwyklejszy pech. 

Nie rzucam cienia na zwycięstwo Raptors, bo grali wybitnie. Zasłużyli na misia w stu procentach. Po jednej bezwzględnej wymianie i sezonie Leonarda mało kto spodziewał się takiego scenariusza. Tzn. na pewno znajdą się tacy, którzy cały sezon siedzieli cicho i teraz krzyczą „wiedziałem od początku”, no ale hej, nikt Was nie lubi :*.

Nie cieszy mnie z kolei porażka Warriors w takiej formie. Fani GSW tłumaczą się kontuzjami, co jest zrozumiałe. Ich przeciwnicy piszą „hehe to się nazywa karma” i przypominają sytuacje, gdy Warriors wygrywali z LeBronem, gdy ten miał połamanego Kevina Love i Kyrie Irvinga na ławce.

Skoro odbieracie Warriors mistrzostwo za wygrywanie z połamanymi Cavs, nie gloryfikujcie mistrzostwa Raptors, skoro wiecie, że to wina kontuzji Golden State. To dokładnie taka sama sytuacja.

Nie wiem, czy Warriors by to wygrali, gdyby byli zdrowsi. Na pewno tak obstawiałem przed rozpoczęciem serii. Ale luz, I’m not mad. Wolę celebrować zwycięstwo Raptors niż cieszyć się z przegranej Warriors.

Byłem w Toruniu na Finałach PLK

Gdy w zeszłym tygodniu na zaproszenie Włocławka przygotowałem materiał z trzeciego meczu finałówEnerga Basket Liga nie sądziłem, że wszystko się tak szybko potoczy. 

Film trafił już do 25 tysięcy osób, otrzymałem setki reakcji i komentarzy, a także pozytywnych prywatnych wiadomości od osób ze środowiska. Z tego co widzę, była to świetna promocja nie tylko dla klubu, ale dla samych finałów PLK.

W niedzielę byłem już w trasie na mecz nr4, ponieważ Polski Cukier Toruń również docenił moją działalność na rzecz polskiej koszykówki. Dziękuję przeogromnie za zaproszenie!

Toruń i Włocławek – dwa różne miasta, odmienne hale, inni kibice, ale wiecie co? Było równie głośno. Emocje na szczycie, świetna organizacja, KLIMAT. Sam mecz miewał gorsze momenty, było sporo strat i cegieł, ale gdy panowie wchodzili na wyższy poziom skupienia, wyglądało to naprawdę dobrze. Co najważniejsze, było to bardzo wyrównane spotkanie. Nie ma nic ważniejszego niż emocje pod koniec ;).

Cieszyłem się, że Polski Cukier to wygrał. Cieszyłem, bo obstawiałem zwycięstwo Anwilu w meczu nr6 u siebie. „GAME 7” to najlepsze, co może spotkać fana koszykówki i wiedziałem, że jeśli do niego dojdzie, to się na nim pojawię. Dziękuję Wam, bogowie koszykówki. W piątek widzimy się w Toruniu. I nie, nie kibicuję żadnej z drużyn. Jestem fanem koszykówki. Niech wygra lepszy, będę się jarał każdą ładną akcją.

Bardzo mi miło za sposób, w jaki zostałem przywitany w Toruniu. Przygotowywanie materiałów na jutubka dla kilkudziesięciu tysięcy odbiorców to jedno, ale zderzenie się z tym na żywo to już inna baja. Ręka mnie boli od liczby zbitych piątek.

No to zbiję jeszcze jedną – dla wszystkich, dzięki którym miałem możliwość tam być <3.